Dzisiaj testujemy interfejs focusrite clarett 2pre USB i porównujemy jego preampy z serią scarlett oraz ISA!

 

Seria clarett początkowo była dostępna wyłącznie w wersji thunderbolt, natomiast dwa lata temu (2018) każdy model zyskał wariant w wersji usb type-c zwiększając tym samym grono potencjalnych użytkowników.

Dwa tygodnie temu dostaliśmy ten interface na testy od firmy Audiotech, czyli wyłącznego dystrybutora sprzętu Focusrite na Polskę, przez ten czas używaliśmy go codziennie jako serca naszego studia, nagraliśmy parę próbek audio porównując jego preampy z tymi z serii scarlett oraz ISA i sprawdziliśmy jak sobie radzi z napędzaniem mikrofonu shure sm7b. Nasze przemyślenia i próbki audio znajdziecie poniżej!

 

Czym tak naprawdę jest seria Clarett?

Scarlett na wypasie? Isa w budżetowej wersji z funkcją interfejsu?

 

I to, i to.

Wizualnie przypomina serię Scarlett aczkolwiek dodatkowa para wyjść na drugi zestaw odsłuchów oraz port adat pozwalający znacznie zwiększyć ilość wejść od razu pokazują że sprzęt ten jest przeznaczony dla zaawansowanych użytkowników, natomiast jeśli chodzi o brzmienie to firma focusrite promuje jego tryb air jako emulacje serii isa, jak faktycznie te preampy mają się do tych z serii ISA sprawdzimy trochę później. 

Seria Clarett to najwyższe modele interfejsów USB marki focusrite przeznaczone do średniej wielkości studiów nagrań z wielkimi ambicjami. Obecnie Focusrite poza serią Scarlett i Clarett posiada także serię RED, jednak jest to sprzęt z całkowicie innej półki cenowej i do innych zastosowań oraz sygnowany jest jako produkt Focusrite Pro więc nie bierzemy go pod uwagę w tym zestawieniu. Dalej przyjrzymy się dokładnym różnicom i podobieństwom między tymi produktami.

 Zacznijmy od suchych faktów a potem przejdziemy do subiektywnych opinii.

Testowany model: Clarett 2Pre USB

Cena: Około 1550zł

Wejścia: 2 x wejście Combo + możliwość rozszerzenia przez port adat o kolejne 8 wejść czyli łącznie 10.

Ilość wyjść: 4x wyjście liniowe + wyjście słuchawkowe

Cechy szczególne: Funkcja Air oraz możliwość włączenia zasilania phantom na każdym z kanałów osobno

Jeśli chodzi o szczegóły techniczne takie jak parametry itp. to praca w sklepie muzycznym i obcowanie z praktycznie każdym urządzeniem studyjnym pokazała mi że nie mają one zbyt wielkiego przełożenia na rzeczywistość. Niezwykle często sprzęt który na papierze wyglądał na prawdziwy cud, w praktyce okazywał się ,,taki se”, dlatego więcej technicznych informacji tutaj nie zamieszczam tylko zostawię link do strony producenta dla zainteresowanych.

Wrażenia po dwóch tygodniach użytkowania

 

Pierwsze co zauważyłem zaraz po wyjęciu interfejsu z pudełka to jakość jego wykonania, wszystkie sprzęty focusrite są zbudowane jak czołg, metalowe obudowy i idealne dopasowanie wszystkich elementów to standard który wyznaczyła sobie firma focusrite, nawet najtańsze modele są zrobione tak, że myślę że nawet po przejechaniu samochodem będą działać bez problemu (W sumie czemu by tego nie sprawdzić? Dajcie znać w komentarzach czy chcielibyście coś takiego zobaczyć i jeśli tak to działamy!). 

Ale w serii Clarett widać szczególną dbałość o wykonanie, całość jest wykonana z metalu, front w wyrazistej czerwieni, nieco żywszej niż w serii scarlett, natomiast reszta w szczotkowanej czerni. 

Wszelkie pokrętła są metalowe i stawiają przyjemny opór. Dookoła pokręteł od wzmocnienia mamy halo pokazujące nam poziom sygnału, na zielono gdy sygnał jest na odpowiednim poziomie, na żółto gdy przekroczymy -6dB i na czerwono gdy dochodzimy do 0dB. Obok każdego z wejść combo zobaczymy też diody informujące o tym czy wejście jest w trybie instrumentalnym oraz czy jest włączona funkcja air, a także przełącznik zasilania phantom na każdy z kanałów osobno – funkcja która nie jest zbyt często widywana, a szkoda bo w niektórych sytuacjach bardzo potrzebna, super że tutaj jest. 

Na froncie znajdziemy także osobne pokrętło od wyjścia głównego na monitory oraz słuchawkowego i samo wyjście słuchawkowe. Od spodu możemy zobaczyć dwa pasy gumy z wytłoczoną nazwą firmy, dzięki nim interface nie porysuje się od biurka i nie będzie się przesuwać. 

Z tyłu urządzenia znajdziemy:

  • Dwie pary wyjść, 1-2 to główne wyjścia na monitory, natomiast 3-4 to dodatkowa para pozwalająca nam wypuścić sygnał na przykład do zewnętrznego procesora, niestety wyjścia 3-4 są sparowane z wyjściem słuchawkowym co w pewien sposób ogranicza możliwości routingu i nie pozwala na przykład zrobić reampingu z odsłuchem na słuchawkach
  • Wejście oraz wyjście midi 5 din
  • Wejście optyczne pozwalające zwiększyć ilość wejść w interfejsie z 2 do 10 przy pomocy zewnętrznego preampu
  • Port USB typu C kompatybilny z usb 3.0 i 2.0 który pozwala zasilić interface (Tylko z portu usb typu-c w komputerze!)
  • Gniazdo zasilania wraz z włącznikiem interfejsu
  • Gniazdo blokady Kensington lock

Wejścia

Zaczniemy od wejść bo często jest to jeden z najbardziej emocjonujących elementów testowanych interfejsów.

Interface testowałem głównie z moją ulubiona kopią akg c414, modelem 4400a od sE electronics, ale także dzięki uprzejmości chłopaków ze Szkoła Muzyki Nowoczesnej na świetnym Sontronics’ie Orpheus, tam też pomimo tego że już jakiś czas nie jestem uczniem SMN mogłem skorzystać ze studiów dostępnych dla uczniów i porównać preampy Claretta, Scarletta i ISA. Wielkie dzięki dla ekipy SMN za taką możliwość i jeśli będziecie we Wrocławiu to wpadajcie do nich i zobaczcie na własne oczy to świetne miejsce!

Wracając do preampów to są bardzo przyzwoite, w trybie bez funkcji air mają bardzo uniwersalny charakter nadający się praktycznie do wszystkiego, ich brzmienie to dla mnie wyznacznik standardowego brzmienia dobrego interfejsu audio. 

Natomiast po włączeniu funkcji air wszystko się zmienia, dźwięk staje się bardzo agresywny. Preampy z funkcją air są szybkie i jaskrawe, jeśli chcemy jakiś element wysunąć na pierwszy plan to włączenie funkcji air jest pierwszym i być może najważniejszym krokiem w tym kierunku. 

Warto jednak podkreślić że funkcja air to nie jest magiczny guzik i nie zawsze jej brzmienie jest lepsze od podstawowego, ono jest po prostu inne i cała magia i niesamowitość tego rozwiązania tkwi w tym że mamy możliwość wyboru i ,,wstępnego mixu’’ już na samym wejściu sygnału wybierając pomiędzy klasycznym brzmieniem a tym z funkcją air, a o czymś takim domowe studia jeszcze kilka lat temu mogły jedynie pomarzyć bo posiadanie kilku preampów o różnym brzmieniu to zazwyczaj koszty rzędu kilkunastu tysięcy złotych. 

Gdy realizowałem praktyki zawodowe w (niesamowitym) Studiu Monochrom to zobaczyłem jak wiele można w ten sposób osiągnąć, tam wraz z Ignacym Gruszeckim wybieraliśmy poza samymi mikrofonami właśnie preampy w zależności od tego jaką funkcję pełnił dany instrument i dużo czasu schodziło na samo planowanie, ale potem po pierwszym nagraniu ,,na próbę’’ gdy artyści rozsiadali się na zabójczo wygodnej kanapie w reżyserce żeby posłuchać jak to wszystko brzmi to bez żadnego miksu, po odsłuchaniu całkowicie surowego materiału, wszyscy musieli zbierać szczęki z podłogi bo to brzmiało już tak rewelacyjnie.

Ale wystarczy już mojego gadania, przejdźmy do próbek audio

Te nagrania zrealizowałem w Szkole Muzyki Nowoczesnej na mikrofonie Sontronics Orpheus:

Oto nagranie z Claretta bez funkcji air 

A to nagranie z Claretta z funkcją air

Różnica jest naprawde wyraźna a to wszystko na słowie mówionym, jeśli potrafiłbym śpiewać to różnice byłyby znacznie bardziej zauważalne. Warto podkreślić że funkcja air zmienia brzmienie nie tylko sygnału mikrofonowego, możemy przez nią przepuścić także syntezatory, gitary lub cokolwiek zechcemy.

 

Teraz chciałbym porównać preampy z trzech urządzeń firmy focusrite: Scarlett, Clarett i ISA 828 MkII.

 

 

Polecam posłuchać wszystkich nagrań kilka razy i samemu zdecydować co sądzimy o każdym z nich.

 

Na koniec jeszcze udało mi się dorwać Shure SM7B i postanowiłem porównać jak wypada Clarett i Scarlett jeśli chodzi o ilość gainu do mikrofonu.

 

 

Tutaj byłem dość zaskoczony bo interfejsy Scarlett 3 generacji posiadały możliwość większego wzmocnienia sygnału niż Clarett. Nie była to duża różnica i sama ilość gainu to tylko jedna z wielu cech pod kątem których trzeba oceniać preamp ale i tak to porównanie bardzo mnie zaskoczyło. Te pliki nie były normalizowane ani w żaden sposób edytowane.

 

Wyjścia

 

Interfejs może działać w maksymalnej rozdzielczości 24bit/192khz czyli standard jak na dzień dzisiejszy, jakość na wyjściach jest bardzo w porządku, nie miałem tutaj efektu wow jak po podłączeniu audiofilskich DAC typu Mytek lub sprzętów Apogee ale nie o to też tutaj chodzi, interface gra bardzo czysto i ,,z życiem” do miksu i zastosowań studyjnych nic więcej nie potrzeba. 

Świetnie że producent pomyślał o dodatkowej parze wyjść, może ona służyć do podłączenia drugiej pary monitorów odsłuchowych, podłączenia wzmacniacza słuchawkowego jeśli pracujemy w większej grupie, lub wysłanie sygnału stereo do krosownicy by przepuścić sygnał przez zewnętrzne procesory. Dzięki tym możliwościom sprzęt bez problemu sprawdzi się nawet w bardziej rozbudowanych studiach. Jedynym mankamentem tutaj jest fakt że ta dodatkowa para wyjść ma wspólny mix, czyli jest sparowana, z wyjściem słuchowym przez co na przykład nie można zrobić reampingu sygnału przez piecyk gitarowy przy jednoczesnym odsłuchu na słuchawkach, nie jest to ogromny problem bo to chyba jedyna rzecz której tutaj nie zrobimy a też nie każdy jest fanem reampingu, szczególnie przy jakości współczesnych emulacji vst typu Bias fx lub Guitar Rig.

Wygoda użytkowania

Interfejs (na macu) wystarczy podpiąć, ustawić jako główne wejście/wyjście i można działać. Wszystkie podstawowe funkcje są od razu aktywne, ale żeby naprawdę wykorzystać ten sprzęt trzeba ściągnąć darmową aplikację Focusrite Control. Za pomocą tej aplikacji możemy:

  • Stworzyć osobne mixy dla każdej pary wyjść (1-2 i 3-4)
  • Zmienić Sample Rate oraz urządzenie master clock w zależności od naszego systemu
  • Włączyć funkcję Air, szkoda że nie ma fizycznego przycisku włączającego tę funkcję ale w sumie to żaden big deal.
  • Przełączyć między trybami mic i line na wejściach.

Świetnym pomysłem ze strony focusrite było stworzenie tej aplikacji także na platformy ios dzięki czemu możemy sterować głównymi parametrami interfejsu z telefonu stojąc np. w drum roomie w innym pokoju. 

Latencja w interfejsie jest dosyć niska, na moim 8 letnim macu udało mi się zejść do 7 ms już w obie strony co dla mnie jest bardziej niż wystarczające. Na lepszym komputerze z pewnością można by jeszcze ciutkę z niego wycisnąć, szczególnie jeśli zainstalujemy skrypt (tylko na maca niestety) od Focusrite pozwalający zmniejszyć latencję jeszcze o dodatkową 1ms LINK

Bardzo ważna dla mnie jest stabilność sprzętu, często dostaję na przykład nagranie z wywiadu do oczyszczenia z szumów które ma za dwie godziny lecieć w radiu i nie mogę sobie pozwolić na problemy ze sterownikami itp. muszę włączyć laptopa i w ciągu 12 sekund móc ciachać to nagranie w RX’ie. Z Clarettem przez cały czas codziennego użytkowania go tylko raz miałem problem, z jakiegoś powodu pokrętło od wyjścia słuchawkowego przestało działać, ale najpewniej to ja sam coś namieszałem w focusrite control bo przywrócenie ustawień fabrycznych pomogło i przez resztę czasu interfejs spisywał się na medal.

Dodatkową zaletą jest możliwość zasilania z USB jeśli posiadamy gniazdo usb type-c o mocy 15W w naszym komputerze bądź laptopie.

 

Podsumowanie

 

 

Focusrite wypuszczając model clarett wypełnia lukę między budżetowymi interfejsami takimi jak Scarlett a drogimi interfejsami hi-end. Clarett oferuje bardzo przyjemne brzmienie i możliwość zwiększenia ilości wejść poprzez port adat co pozwoli nam uniknąć wymiany sprzętu gdy okaże się że wpadnie do nas nagrywać cały zespół. Dodajmy do tego niesamowitą jakość wykonania i wytrzymałość i możliwość zasilania z samego usb i mamy jeden z najlepszych interfejsów w tym przedziale cenowym!

  Trzymajcie się!